Z towarzyskiego punktu widzenia - jak najbardziej. Poznałem osobiście ogrodniczą brać blogerską (podczas piątego Spotkania Blogerów Ogrodniczych - 5SBO), z którą do tej pory miałem kontakt jedynie wirtualny. Udało nam się pogadać, pośmiać się, a nawet zaliczyć dwa bardzo przyjemne spotkania w poznańskich lokalach :)
A jak oceniam samą wystawę? Dostrzegam w niej pewien, dość drobny progres, ale szczerze mówiąc nie byłem oczarowany. Część wystawców stanęła na wysokości zadania i ich stoiska przygotowane były estetycznie i z jako takim polotem.
Niestety Gardenia zaskoczyła mnie bardzo ilością kiczu i stoisk naprawdę dziwacznych, gdzie mieszano rozmaite materiały, zupełnie do siebie niepasujące - czyli celem tych stoisk było jedynie zaprezentowanie jak największej części swojej oferty, kto by tam przejmował się aspektami estetycznymi...
Część stoisk prezentujących rośliny wyglądało również bardzo słabo, ot - doniczki poustawiane w rządkach, jak w pierwszej lepszej szkółce czy centrum ogrodniczym. Zastanowiło mnie to bardzo, bo czy naprawdę trzeba mieć tak dużo polotu, aby jakoś sensownie wybrać i skomponować wybrane i przywiezione na targi rośliny? Czy zamaskowanie nieestetycznych doniczek produkcyjnych też wymaga tak wiele wysiłku?
Wszystkie te detale, o które ktoś nie zadbał, składają się na ogólną dostateczną ocenę całej wystawy. Chciałbym kiedyś w Polsce doświadczyć targów, które przypomniałyby mi te organizowane na szeroko pojętym Zachodzie, z całym ich rozmachem i dbałością. Uważam, że nie jesteśmy już takim zaściankiem i wystarczająco dużo czasu upłynęło od przemian ustrojowych - i zasługujemy, jako pasjonaci ogrodnictwa i potencjalni klienci, na coś więcej; nie tylko na słabej jakości żywą reklamę poszczególnych firm z branży...
















