poniedziałek, 27 marca 2017

Taka trochę inna wiosna - koniec marca na poligonie doświadczalnym, cz. 1

Tak, jestem nieco dziwny w kwestii doboru roślin do ogrodu. Nie, nie mam klucza, którym jako architekt krajobrazu tak bardzo staram się zawsze zawodowo kierować. Rośliny kupuję dość spontanicznie, często nie bardzo myśląc czy gdzieś w ogóle będą pasować i czy skomponują się z tymi, które już u mnie rosną. A może jednak mam jakiś klucz? Hmmm bardziej słowa klucze - rzadkie, ciekawe, niespotykane. Tak, zdecydowanie kręcą mnie rośliny ogólnie rzecz biorąc nietuzinkowe, takie które rzadko można spotkać w polskich ogrodach - a co za tym idzie, jeszcze rzadziej w ofertach szkółek czy sklepów ogrodniczych...
Zdobywanie kolejnych doniczek do wysadzenia wiążę się w tym przypadku z dużymi nakładami czasowymi - na poszukiwania w Polsce, Europe, na świecie. Zasoby finansowe kurczą się niestety znacznie szybciej, niż przy zakupie roślin powszechnych w handlu. Ale jaka później następuje frajda, gdy można obserwować poszczególne fazy wzrostu tych różnych dziwolągów.
Dzisiaj pokażę Wam zatem trochę mniej typowych roślin wczesnej wiosny, część z nich zapewne jest Wam znana, część pewnie będzie zagadkowa i ciekawa :)

Zaczniemy od szeroko pojętej grupy wczesnowiosennych irysów cebulowych. Kwitną zazwyczaj w marcu, a niekiedy już końcem lutego. Sadzimy je jesienią, cebule są podobne do znanego powszechnie irysa holenderskiego. Pochodzą ze środowisk stepowych, więc lubią pełne nasłonecznienie i przepuszczalne gleby.

 Iris reticulata 'Katharine Hodgkin'


Iris winogradowii

Iris danfordiae


Kokorycze bulwiaste - choć dwa gatunki występują u nas dziko (kokorycz pusta i kokorycz pełna), to rośliny te są prawie niespotykane w polskich ogrodach. A szkoda, idealnie tolerują miejsca pod krzewami i drzewami liściastymi i w pobliżu później wychodzących bylin (np. host). Świetnie rosną na glebie zasobnej i przepuszczalnej, typowo leśnej - więc idealnie nadają się również do nasadzeń naturalistycznych.

 Corydalis wendelboi

Corydalis 'Borodino'

 Corydalis shanginii

 Corydalis solida



Cieszynianka wiosenna - polska nazwa tej rośliny wywodzi się od Pogórza Cieszyńskiego, gdzie można znaleźć najliczniejsze stanowiska tej rośliny w naszym kraju. Najlepiej rośnie na stanowiskach półcienistych lub słonecznych wiosną, na glebach wapiennych. Wygląda bardzo egzotycznie, ale pamiętajm,y że to maleństwo - należy ją zatem sadzić w grupach.



Trawy ozdobne to w naszym mniemaniu domena lata i jesieni, ale i wiosną można podziwiać uroki tej wspaniałej, i wciąż jeszcze nie docenianej u nas, grupy roślin. Dzisiaj pokażę Wam, pochodzącą z górskich okolic Europy Południowej i Kaukazu, seslerię Heufflera. Zakwita już w marcu, a jej piękne ciemne kłosy będą ją zdobić aż przez dwa miesiące!


poniedziałek, 13 marca 2017

Wiosna? Tak jest! Tylko z czym to się je?...

Dni stają się dłuższe i zdecydowanie przyjemniejsze, już nie przystoi długie zaleganie w łóżku czy w wannie. Ptaki kluczami wracają na północ, pozostałe na zimę zwierzęta też się już ożywiły. W ludzi wstąpiły jakieś nowe pokłady energii i entuzjazmu, coraz liczniej kręcą się tu i tam.

A co w ogrodzie? W ogrodzie wszystko w blokach startowych szykuje się na wyścig po drogocenne promienie wiosennego słońca, po nawilżenie cieplejszych już kropel deszczu, po powiew już nie tak rześkiego powietrza. Młode pędy roślin pojawiają się sukcesywnie tysiącami ponad ziemią i ściółką, każdego dnia ciesząc oczy coraz bardziej.




Jednymi z najwcześniejszych roślin, kwitnących w ogrodzie są kosaćce żyłkowane i ich mieszańce. Niejednokrotnie rozkwitają już końcem lutego, a w tym roku mam Wam do pokazania również kilka nowych, bardzo ciekawych odmian. Co roku dosadzam ich więcej, wszak o tej porze roku człowiek jest tak spragniony kwiatów i koloru.





 

Kwitną już także cyklameny dyskowate, wawrzynki (cudownie roztaczając słodką woń) czy przebiśniegi.






Powoli, ale z wielkim impetem do kwitnienia szykują się krokusy, ciemierniki i moje ulubione Colchicum bulbocodium. W tym wszystkim mam jedynie nadzieję, że żadna z roślin, zwłaszcza tych delikatniejszych, nie popełni falstartu i wiosna potoczy się łagodnie, da sobą odpowiednio nacieszyć :)





piątek, 10 marca 2017

Pikaczento przez 4 województwa, czyli 5SBO okiem "tego nowego" ;)

Szybka decyzja, wizyta na booking.com, torba spakowana i w drogę. W piątek, po pracy, z wywieszonym ozorem, jeszcze tylko zatankować i w ogólnym przedweekendowym korku wbić jakoś na krajową 11. Trasę wybrałem nader malowniczą, chyba aż za bardzo - nie wiem, czy koniecznie chciałem oglądać te wszystkie miejscowości po drodze... ("wrócisz inną drogą" - powtarzałem w myślach, starając się jednocześnie nie nadużywać pejoratywnie nacechowanych określeń).

Ufff w końcu S11 i A2, no i Poznań! Pierwsze zaskoczenie: Lidl wielkości sporej hali produkcyjnej, a na parkingu punkt ładowania samochodów elektrycznych... tak, tak, lidlowy! "Jednak coś się w tym kraju zmienia" - pomyślałem.

Gdy automatyczne drzwi niemieckiego przybytku handlowego otwarły się przede mną, a potrzebne produkty znalazły w bagażniku samochodu - chwila zastanowienia: "jacy są?", "czy na pewno się dogadamy?", "czy aby nie będzie drętwo?". Wprawdzie byłem na 4Spotkaniu Blogerów Ogrodniczych, ale tylko przez moment i to w ostatnim dniu - nie było możliwości porozmawiać na żywo, poznać.

Taksiarz wiezie mnie do centrum Poznania, nawijając coś o pogodzie, ale nie bardzo skupiam się na tym, co do mnie gada. Jest już po 21, więc zaliczę ponad godzinne spóźnienie... Rewelacja, ale cóż poradzić w kraju gdzie na każdego mieszkańca przypada 0,501 samochodu...





Teraz już tylko grzecznie przedstawić się wszystkim i zobaczymy, jak to będzie. I tutaj moje pierwsze zaskoczenie: wszyscy są otwarci, życzliwi i po paru minutach rozmawiamy, jakbyśmy się znali od dawna (no dobra, z częścią ekipy mam od dawna kontakt, ale tylko online...)







W sobotę trochę wykładów i kolejne spotkanie wieczorne, tym razem w bardziej kameralnym gronie - większość ekipy blogerskiej wracała już w tym dniu do domu.
5SBO już za nami, a ja nie umiem się doczekać na następne spotkania. Poznałem ludzi, którzy mają pasję i tą pasją, niekiedy bardzo plastycznym językiem, dzielą się z innymi i innych zarażają. Sama impreza zorganizowana super, dzięki Wojtkowi Wardeckiemu.

 Za entuzjastyczne, a wręcz lekko szalone, przyjęcie chciałem podziękować Weronice, która do kolekcji moich dziar dodała swoją - niestety troszkę nietrwałą... ;)



Zapraszam również do czytania blogów:

Cezara&Darka

Bożki

środa, 8 marca 2017

Gardenia... i po Gardenii ;)

Ostatni weekend spędziłem dosyć intensywnie na Międzynarodowych Targach Poznańskich, a konkretniej na jednej z dwóch największych wystaw ogrodniczych w naszym kraju - Gardenii. Samo dotarcie do Poznania zajęło mi całe wieki - wszak mogłem ruszyć dopiero w piątek, więc ruch na drogach był niemały. Czy warto było jechać taki kawał?

Z towarzyskiego punktu widzenia - jak najbardziej. Poznałem osobiście ogrodniczą brać blogerską (podczas piątego Spotkania Blogerów Ogrodniczych - 5SBO), z którą do tej pory miałem kontakt jedynie wirtualny. Udało nam się pogadać, pośmiać się, a nawet zaliczyć dwa bardzo przyjemne spotkania w poznańskich lokalach :)

A jak oceniam samą wystawę? Dostrzegam w niej pewien, dość drobny progres, ale szczerze mówiąc nie byłem oczarowany. Część wystawców stanęła na wysokości zadania i ich stoiska przygotowane były estetycznie i z jako takim polotem.



Niestety Gardenia zaskoczyła mnie bardzo ilością kiczu i stoisk naprawdę dziwacznych, gdzie mieszano rozmaite materiały, zupełnie do siebie niepasujące - czyli celem tych stoisk było jedynie zaprezentowanie jak największej części swojej oferty, kto by tam przejmował się aspektami estetycznymi...



Część stoisk prezentujących rośliny wyglądało również bardzo słabo, ot - doniczki poustawiane w rządkach, jak w pierwszej lepszej szkółce czy centrum ogrodniczym. Zastanowiło mnie to bardzo, bo czy naprawdę trzeba mieć tak dużo polotu, aby jakoś sensownie wybrać i skomponować wybrane i przywiezione na targi rośliny? Czy zamaskowanie nieestetycznych doniczek produkcyjnych też wymaga tak wiele wysiłku?



Wszystkie te detale, o które ktoś nie zadbał, składają się na ogólną dostateczną ocenę całej wystawy. Chciałbym kiedyś w Polsce doświadczyć targów, które przypomniałyby mi te organizowane na szeroko pojętym Zachodzie, z całym ich rozmachem i dbałością. Uważam, że nie jesteśmy już takim zaściankiem i wystarczająco dużo czasu upłynęło od przemian ustrojowych - i zasługujemy, jako pasjonaci ogrodnictwa i potencjalni klienci, na coś więcej; nie tylko na słabej jakości żywą reklamę poszczególnych firm z branży...

czwartek, 12 listopada 2015

Heuchera 'Frost'

Ciekawa żurawka, wprowadzona na rynek przez Terranova Nurseries, zaliczana do serii miniaturowych odmian 'Little Cuties'. Tworzy nieduże kępy, szerokości maksymalnie 30cm. Liście dosyć luźno ułożone, drobne. Odmiana bardzo dobra na niskie obwódki i do zestawień kolorystycznych.

EN: Interesting heuchera, bred and introduced by Terranova Nurseries, classified to 'Little Cuties' series. It creates little clump, measuring max 30cm in width. 'Frost' is quite loosely build so it's better to plant few to get the tight and dense look. Good for low borders and colorful compositions.


 

Heucherella 'Citrus Shock'

Żurawkotenella rzadko pojawiająca się w handlu, a moim zdaniem warta szerszej propagacji. Tworzy bardzo zwarte, ładne kępy - przy czym wybarwia się niezwykle intensywnie. Świetnie nadaje się do rozjaśniania cienistych miejsc w ogrodzie oraz do kontrastowych zestawień z innymi bylinami. Gorąco polecam, gdyż 'Citrus Shock' jest bardzo ładną i żywotną odmianą!

EN: This heucherella is rarely offered but, in my opinion, worth further propagation. It grows into very tight, beautiful clumps - very colorful and vivid. It can be greatly used to enlight shady parts of garden, one can also arrange it in contrastful perennial beds. I highly recommend it, because 'Citrus Shock' is really pretty and very lively!